Odwiesił kurtkę i wszedł za mną do mojego pokoju. Usiedliśmy
na łóżku, chwilę patrząc sobie w oczy. Po parunastu sekundach oboje wybuchliśmy
śmiechem. Marek objął mnie swoim umięśnionym ramieniem i.. Energicznym ruchem
potargał mi włosy. Mimo tylko paru dni znajomości pokochałam tego idiotę. Jak
braciszka, którego zawsze chciałam mieć. Najfajniejsze było to, że on czuł to
samo. Jestem tego w stu procentach pewna, bo sam mi to powiedział klękając
przede mną z plastikowymi kwiatkami i głosząc przemowę: „i że cię będę dręczył
aż do śmierci!”. Po tym jakże wzruszającym przyrzeczeniu zrobiłam nam kakao i
usiedliśmy przed moim laptopem, którego do tej pory nie wyjęłam z walizki.
Oboje chcieliśmy obejrzeć jakiś ciekawy film. Ja dramat a Marek komedię.
Kłóciliśmy się parę minut, po czym postanowiliśmy pograć w wyścigi.
Siedzieliśmy, gadaliśmy i graliśmy chyba dobre trzy godziny, w końcu wrócił do
domu tata. Poszłam zapytać cóż takiego ważnego musiał załatwić, zostawiłam
mojego braciszka z Shavo. Tata zrobił niepewną minę.
– Kochanie, byłem u prawnika, złożyłem papiery o rozwód i o prawo o opiekę nad tobą. – powiedział. Rzuciłam mu się na szyję całując jego zmarznięte policzki. Nagle usłyszeliśmy groźny odgłos wydany najprawdopodobniej przez Shavo.
– Ten kot to tam się samookalecza, czy co? – zapytał tata, oboje roześmialiśmy się.
– Nie – odpowiedziałam – Mam gościa – parsknęłam śmiejąc się głośno. Szybko poszłam do mojego pokoju wybadać, co się tam dzieje. Widząc najeżonego Shavo na podłodze i skulonego Marka trzymającego się za nadgarstek skomentowałam tylko tekstem: „jak dzieci” i przewróciłam oczami. Poszłam po plaster dla braciszka. Wróciłam i już miałam zakleić mu draśnięcie, które sprawił Shavo, gdy odsunął rękę. – A mama, to mnie jeszcze zawsze całuje- dodał. I tak musiałam pocałować go w nadgarstek. W tym samym czasie do pokoju wszedł tato.
– Yy, no, bo tego, dobra idę – powiedział i zamknął drzwi. Oboje roześmialiśmy się.
– Później mu wytłumaczę – powiedziałam do Marka. Przykleiłam mu plaster (z Kłapouchym, niech się cieszy), po czym musiał zmywać się do domu, bo zaczynało robić się ciemno na dworze. Biedaczek się boi, haha. Po tym jakże poetyckim popołudniu wskoczyłam pod prysznic i usiadłam jeszcze na chwilkę przed laptopem a z chwilki zrobiły się trzy godziny, bo obejrzałam w końcu film. Zmęczona położyłam się spać ostatkiem sił sprawdzając jeszcze świeżego SMSa: „idź spać, dobrej nocy: * Marek.”
___
– Kochanie, byłem u prawnika, złożyłem papiery o rozwód i o prawo o opiekę nad tobą. – powiedział. Rzuciłam mu się na szyję całując jego zmarznięte policzki. Nagle usłyszeliśmy groźny odgłos wydany najprawdopodobniej przez Shavo.
– Ten kot to tam się samookalecza, czy co? – zapytał tata, oboje roześmialiśmy się.
– Nie – odpowiedziałam – Mam gościa – parsknęłam śmiejąc się głośno. Szybko poszłam do mojego pokoju wybadać, co się tam dzieje. Widząc najeżonego Shavo na podłodze i skulonego Marka trzymającego się za nadgarstek skomentowałam tylko tekstem: „jak dzieci” i przewróciłam oczami. Poszłam po plaster dla braciszka. Wróciłam i już miałam zakleić mu draśnięcie, które sprawił Shavo, gdy odsunął rękę. – A mama, to mnie jeszcze zawsze całuje- dodał. I tak musiałam pocałować go w nadgarstek. W tym samym czasie do pokoju wszedł tato.
– Yy, no, bo tego, dobra idę – powiedział i zamknął drzwi. Oboje roześmialiśmy się.
– Później mu wytłumaczę – powiedziałam do Marka. Przykleiłam mu plaster (z Kłapouchym, niech się cieszy), po czym musiał zmywać się do domu, bo zaczynało robić się ciemno na dworze. Biedaczek się boi, haha. Po tym jakże poetyckim popołudniu wskoczyłam pod prysznic i usiadłam jeszcze na chwilkę przed laptopem a z chwilki zrobiły się trzy godziny, bo obejrzałam w końcu film. Zmęczona położyłam się spać ostatkiem sił sprawdzając jeszcze świeżego SMSa: „idź spać, dobrej nocy: * Marek.”
___
dziękuję za ten zajebisty brak zainteresowania..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz